• Wpisów:212
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:02
  • Licznik odwiedzin:38 438 / 2980 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Długo szukałam strony, na której znajdę tapety, które mnie urzekną. W końcu przyjaciółka podesłała mi link do tej strony:

http://wall.alphacoders.com/

Znalazłam wiele ciekawych tapet, które mnie urzekły. Szczególnie te z gatunku fantasy. Coś niesamowitego. Ludzie mają wyobraźnię, aż im zazdroszczę.

I jeszcze jedna ciekawa strona, ale w zupełnie innych klimatach:
http://wallpapers.net/

Polecam i uwaga: uzależnia
 

 
Moim marzeniem jest mieć psa.

Mam miejsce, mam ogród, nie miałam czasu i długo nie mieszkałam w domu rodzinnym, bo studiowałam i pracowałam w mieście. Teraz wróciłam i postanowiłam rozejrzeć się za psem, który towarzyszyłby mi na nowej drodze życia. Od razu wiedziałam, że musi to być pies ze schroniska/fundacji i musi być duży. Nie miałam jednak pojęcia gdzie go szukać, do jakiego schroniska zajrzeć.

Podobno najlepsze rzeczy w życiu przychodzą do nas same, więc pewnego dnia będąc w sklepie znalazłam wydrukowany plakat fundacji, na którym widniała sympatyczna mordka boksera szukającego domu. Od razu po powrocie do domu weszłam na ich stronę www. i zaczęłam czytać... Serce się łamie. Nie potrafię być obojętna na cierpienie, tym bardziej istot, które nie potrafią się bronić i cierpią w milczeniu.

Zaraz na następny dzień pojechałam z moim narzeczonym do fundacji z trzema workami karmy dla psów.

Dziewczyna, która ją prowadzi urzekła mnie. Widać, że to jej absolutna pasja i mimo trudnej sytuacji finansowej robi co może, żeby pomóc zwierzakom.

Jeśli ktoś z Was może jej pomóc, zajrzyjcie na tę stronę: http://www.greyanimals.org/index.php?option=com_content&;view=article&id=95&Itemid=90&lang=pl

KAŻDY GROSZ SIĘ LICZY.

http://www.greyanimals.org/img_ogolne/kulisy_powiatu_11-2011.jpg

Ja znalazłam już swojego ukochanego psa i mimo że niedawno dopiero zrosła mu się złamana łapa, przez co biega śmiesznie i trochę niezdarnie, wiem, że zrobię wszystko, żeby wynagrodzić mu cierpienie i dać mu miłość, za którą tak bardzo tęsknił.
 

 
Ostatnio znowu pogorszył się stan moich włosów, a ponieważ od zawsze były cienkie i delikatne wypróbowywałam na nich tysiące tabletek ze skrzypem, masek regenerujących, mgiełek odżywiających, szamponów odbudowujących i mniej lub bardziej niezwykłych odżywek.

Zawsze starałam się używać jak najmniej prostownicy i suszarki, żeby ich dodatkowo nie katować... Nie mam pojęcia jakby wyglądały moje włosy, gdybym jednak nie odmawiała sobie tych przyjemności, może nie byłoby różnicy? Mimo wszystko nie chcę myśleć co działoby się z nimi, gdybym jeszcze bardziej je zniszczyła.

Po raz kolejny więc zapytałam wujka Google o najlepszą odżywkę do włosów. Tym razem wyskoczyła mi odpowiedź: nafta kosmetyczna. A ponieważ stwierdziłam, że już tyle rzeczy wypróbowałam, to na pewno i nafta nie jest w stanie mi zaszkodzić. Tym bardziej, że wszystkie niemal dziewczyny bardzo się nią zachwycały.


Moja opinia jest taka: śmierdzi i trzeba nauczyć się wklepywać ją we włosy, żeby nie spływała po twarzy i karku ale... u mnie już po pierwszym zastosowaniu włosy zrobiły się miękkie i lśniące. Co ciekawe, efekt utrzymał się nawet po dwóch myciach, co rzadko mi się zdarza, naprawdę rzadko!

Cena jest wg mnie bardzo przystępna w aptece kupiłam ją za ok 8 zł. Kurację powtarza się tylko raz w tygodniu. Uważam, że warto i na pewno na razie przy niej zostanę.

Może w końcu trafiłam na taki kosmetyk, który uratuje moje włosy i na który nie wydam małej fortuny? Zobaczymy.
___

Biorę udział w rozdaniu u *Imre bijoux* (do 5.08.)
http://madziallena21imre.pinger.pl/

 

 
I jeszcze jeden raz biorę udział w rozdaniu (do 31.08)

http://fashionmuffin.pinger.pl/m/13706612/rozdanie
 

 
http://www.travelblog.org/Photos/1568274

Kiedy natknęłam się pierwszy raz na wiadomość o tych wodospadach nie mogłam uwierzyć, że coś tak pięknego może istnieć! Zainspirowana tymi zdjęciami włączyłam je do opisu miejsca w opowiadaniu, które piszę.
Coś niesamowitego!
 

 
http://fundacjatara.info/sub,pl,kon.html

Tara istnieje od 1995 roku, pomagamy zwierzętom niestety na miarę naszych możliwości. Piszemy „niestety”, ponieważ nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. Dzisiaj w Tarze żyje 110 koni i drugie 100 innych gatunków zwierząt. W ciągu ostatnich lat wiele zmieniło się w myśleniu, odczuwaniu, mentalności ludzi. Rodzi się empatia, jakaś więź ze zwierzęciem, które się posiada. Już nie ma prostej i szybkiej decyzji – rzeźnia, eutanazja, siekiera. Ludzie zaczynają szukać domów dla swoich zwierząt, których z różnych względów (brak pieniędzy, czasu, siły, starość, choroby) nie mogą już utrzymywać. Coraz częściej słyszymy lub czytamy: „Nie chcę pieniędzy, chcę żeby On lub Ona dożyła swych dni bez cierpienia, chcę by była szczęśliwa”

Naszym celem jest skontaktować ze sobą ludzi, którzy chcą oddać dożywotnio swoje ukochane zwierzę komuś kto zaopiekuje się nim, pokocha i nigdy nie odda nikomu.
(cytat ze strony.)
 

 
Biorę udział w rozdaniu

http://czeery.pinger.pl/
  • awatar Czeery: Dziekuje za zgloszenie :) Nagrodą są: - trzy cienie + pedzelki - pokrowiec na telefon - okulary + "etui" - leginsy - kolczyki - lusterko - bransoletki powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Biorę udział w rozdaniu u *dzidzia16*

http://nielegalnaxxx16.pinger.pl/
 

 
Biorę udział w rozdaniu.

http://nkfn.pinger.pl

Zgłaszać się można do 17.08 (piątek) do północy*

 

 
Twój pierwszy raz. Pamiętam jak drżałeś w moich ramionach. Jak z wahaniem całowałeś moje usta. Tak bardzo chciałam dodać Ci otuchy, wyszeptać do ucha, żebyś się nie martwił o mnie. Pamiętam jak drżałeś. Jak zamykałam wokół Ciebie ramiona, byś nie bał się tak bardzo. Pragnęłam Cię ponad wszystko. Każdego Twojego gestu, każdego oddechu, każdego pocałunku. Teraz już nie wiem, czemu pozwoliłeś mi być tą pierwszą... Czy zależało Ci tylko na całkowitym poczuciu bezpieczeństwa, które dawała Ci moja bezgraniczna miłość? A może pod wpływem chwili pozwoliłeś mi oddać Ci siebie, pozwoliłeś sobie dać mi coś niezapomnianego? Moje serce niewiele z tego rozumie. Pewnie nigdy nie będzie mu dane zrozumieć Ciebie, choć wydawałeś mi się taki podobny do mnie. Wydawałeś się, a może byłeś? Czas i ludzie tak bardzo nas zmieniają. Tak bardzo...
 

 
Zastanawia mnie czasem czy jest może tak, że ludzkie serce ma jakiś limit uczuć? Limit rozpaczy, gniewu, strachu? Limit miłości, radości, tęsknoty? Czy w życiu człowieka może pojawić się ktoś inny, kto ten limit zużyje. Do końca. Do cna. A cała reszta będzie już potem wyłącznie namiastką tego co było przedtem.
Czy jest tak, że wielkie uczucia przeżywa się tylko raz, bo serce nie jest w stanie cierpieć i cieszyć się drugi raz tak bardzo, tak mocno, że aż boli?

A może nie ma takiego limitu? A może w sercu są niewyczerpane pokłady uczuć i można płakać wiele dni i nocy nie czując ani przez chwilę ulgi?
Może da się cieszyć wiele dni i nocy, wciąż jednakowo wysoko bujając w chmurach?
Może tylko nie ma w życiu nikogo, kto umiałby lub miał odwagę poruszyć te wszystkie struny uczuć? Ten niepohamowany potok myśli, odczuć, wrażeń.
Może ludzi przeraża to, co tkwi w drugim człowieku?
Może ludzie nie wiedzą co robić gdy widzą łzy?

Nie ważne czy te smutku, czy te radości.

Ty wyczerpałeś mój limit. Do cna.
 

 
Wciąż mnie zaskakiwałeś. Byłeś pełen pomysłów, pełen wiary, pełen siły. Tak bardzo to w Tobie kochałam. Nigdy nie przestałeś wierzyć w przeznaczenie, w wielką miłość, w poświęcenie aż po śmierć. Nie przestałeś wierzyć w miłość nawet wtedy, kiedy przestałeś mnie kochać. Cóż za ironia losu. Nigdy nie zrozumiem Twojej decyzji. Nigdy nie zrozumiem dlaczego tak zwyczajnie to wszystko skreśliłeś. Co takiego zrobiłam? I dlaczego pozwoliłeś mi być tą pierwszą w swoim życiu? Dlaczego wybrałeś właśnie mnie?
  • awatar Rozstrzelone Serce: W życiu i tak bywa. Często próbuję sobie wmówić, że skoro już nas nie ma to znaczy, że wcale nie mieliśmy być. I choć to trudne i boli jak cholera człowiek jakoś musi żyć z tym uczuciem póki nie minie, a to czy wgl. kiedyś minie trzeba zostawić pod znakiem zapytania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wiem, że Ty wiesz. Kto jak nie Ty? W końcu wiedziałeś o mnie wszystko. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Byliśmy identyczni. Dwie bratnie dusze. Dwie bliźniacze dusze, które odnalazły się przypadkiem w czasoprzestrzeni. A przecież wiem, że nie ma przypadków. Było nam dane się spotkać, poznać, skosztować swoich ciał. Wszystko zostało zapisane w gwiazdach na długo zanim się poznaliśmy. Już wtedy tęskniłam za Tobą. Już wtedy moje serce chciało Cię kochać.
 

 
Ostatnio znalazłam w szafie figurkę, którą dostałam od Ciebie. Nie zaglądałam do tej szafy od lat. Nie mogłam uwierzyć, że schowałam coś od Ciebie tak głęboko, żeby czasem je szybko nie znaleźć. Jednak jest nietknięta. Wygląda jak nowa. Chwilę siedziałam nad nią obracając ją w dłoniach. Płakałam, choć po moich policzkach nie popłynęła ani jedna łza. Ty wiesz jednak że płakałam. Tak mogą płakać tylko najbardziej zranione serca.
 

 
To zadziwiające jak często jeszcze myślę o Tobie. Mimo upływu lat wydajesz się być wciąż obecny w moim życiu. Zdarza się, że przypominają mi o Tobie drobnostki. Nazwa miasta, miejsce, pora roku, jakiś przedmiot. Czy to normalne, że wciąż na widok koperty z listem moje serce drży? Zupełnie tak jakby miało nadzieję na wiadomość od Ciebie. Głupie serce! Niczego nie rozumie. Zresztą... mój rozum też nie rozumie. Niczego nie rozumie. Niczego.
  • awatar Gość: fqgthnpkftfsdf, http://www.mvjokquwzy.com/ qulfkfdnbd
  • awatar Gość: kooqnnpkftfsdf, http://www.liurgdtueq.com/ yhjzxszpam
  • awatar Gość: kdcyqnpkftfsdf, http://www.lpfeqtqrpy.com/ ylwcdomuuq
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
Wciąż mam wszystkie Twoje listy w szafie. Tylko ten jeden, w którym wyznałeś mi dozgonną miłość odważyłam Ci się odesłać z powrotem. Teraz chyba trochę żałuję. Czasem chciałabym sobie przypomnieć dźwięk Twoich słów. Sposób w jaki wyrażałeś swoje uczucia do mnie. Są dni, że wyciągam dłonie do pożółkłych kopert pełnych kartek zapisanych Twoim pismem. Cofam je jednak ze strachem. Moje serce płacze. Za bardzo boi się uczuć głęboko zepchniętych w nicość. Im głębiej spycham je w dół tym mocniej czuję jak płacz zasznurowuje mi gardło. Chciałabym krzyczeć z bólu, ale nie wolno mi. Nie mam prawa płakać ani krzyczeć za Tobą. Nie mam po prostu prawa.
 

 
Pamiętam jeszcze jak stałeś na dworcu pochylony nad komórką. Chciałeś wysłać mi wiadomość, że już czekasz. Peron był pusty. Był słoneczny, ciepły dzień. Jechaliśmy na zjazd do pobliskiego miasta. Cieszyłam się na to pierwsze spotkanie z Tobą jak dziecko na prezenty pod choinką. Moje serce drżało. Tak bardzo chciałam Ci się podobać. Tak bardzo chciałam, żeby zetknięcie Twoich wyobrażeń o mnie z rzeczywistością okazało się krokiem do przodu a nie w tył. Mówiłeś mi wtedy, że jesteś szczęśliwy, że mnie masz. Mówiłeś wtedy, że czekałeś właśnie na mnie.
 

 
Jedno jest pewne - nigdy o Tobie nie zapomnę. Może nauczę się tylko żyć bez Ciebie. I nikt nigdy się nie dowie ile mnie to kosztowało, by teraz po prostu oddychać, po prostu jeść i zwyczajnie być. W dniu mojej śmierci pomyślę o Tobie. Spróbuję przypomnieć sobie smak Twoich ust, ciepło Twoich rąk. Nie zapomnę. Nigdy. Zawsze będzie w moim sercu miejsce tylko dla Ciebie.
 

 
1 sierpień 2012

Minęło wiele czasu od kiedy porzuciłam pisanie tego bloga. Wspomnienia okazały się zbyt bolesne. Nie miałam siły zmuszać się do opisywania tamtych przeżyć i uczuć.

Wróciłam więc do pisania, ale tym razem skupię się na sobie. Czas zająć się sobą. Umieszczę tu wszystko, co mnie zainteresowało w sieci i kilka moich przemyśleń. Niech to będzie mój internetowy notatnik
Zalążek czegoś nowego.
___________
Dziś zaczynam spisywać to, co noszę codziennie w moim sercu. Chcę, aby był to pamiętnik o tym kim byłeś dla mnie, co zmieniłeś w moim życiu pojawiając się w nim i po prostu z niego znikając. Choć wiem, że nigdy tego nie przeczytasz, chcę aby te litery były świadkami mojego uczucia, mojej rozterki, mojego bólu. Chcę wykrzyczeć w milczeniu to, co czuję do Ciebie. Inaczej nie potrafię i nie chcę. Zbyt wiele dla mnie znaczyłeś. Zbyt wiele! Nie mam w końcu już nic poza słowami.